Blog Kokosa

.NET i okolice, wydajność, architektura i wszystko inne

NAVIGATION - SEARCH

Inny, wspaniały świat - odcinek 05

Każdy odcinek stawia bohatera Mirka przed wyborem, którego dokonujesz Ty Czytelniku. Ja na podstawie głosowania piszę kontynuację fabuły - około 400 słów by nie było za długo, by było granularnie. Zobaczymy gdzie nas to zaprowadzi! Zapraszam do wspólnej zabawy. Poprzedni odcinek.

W tym momencie już nic więcej nie mogłem zrobić. Egzamin skończył się kilkanaście minut temu. Zostałem poproszony o opuszczenie sali egzaminacyjnej na czas obrad komisji. Czy moja dość szczera odpowiedź o dzieciaku zafascynowanym kolorowym, zachodnim światem mogła coś zmienić? Nie miałem pojęcia. Byłem przede wszystkim bardzo, bardzo zmęczony. Już za kilka minut wszystko powinno się wyjaśnić.

Po korytarzach snuli się urzędnicy bez wyrazu. Tego czego na pewno nie chciałbym robić, to pracować tutaj. Oparty o parapet przy oknie z widokiem na rondo Wojciecha Jaruzelskiego, coraz bardziej zanurzałem się we własnych myślach. Za oknem świat gnał do przodu, zagarniturowani ludzie pędzili z albo do pracy. Polska Rzeczpospolita Ludowa w roku 2017. Jedna z perełek Bloku Wschodniego. Obok Związku Radzieckiego, jedno z głównych centrów innowacyjnych i technologicznych. A jednocześnie kraj pełen przedziwnych kontrastów i paradoksów. Obok sklepu komputerowego, w którym na półkach stały komputery osobiste Mera i Kasprzaka, sklep mięsny, w którym wciąż od lat jedynie na wpół puste półki i załatwianie co lepszego towaru spod lady. Żeby dostać atrakcyjne mieszkanie z zakładowego przydziału trzeba było zbudować skomplikowaną sieć znajomości i układów. Dziwna mieszanina, jakby czas zatrzymał się tutaj. Ale tylko wybiórczo, pozwalając pewnym aspektom życia płynąć naturalnym tempem. A niektórym pozwalał pozostawać niezmienionym od kilkudziesięciu lat.

Gdyby się postarać, można by bezrefleksyjnie żyć w tym świecie całkiem wygodnie. Jak spotkany wczoraj kolega tramwajarz. Jednak prawda była taka, że był to świat dziwnie podzielony. Świat rozpołowiony na kapitalistyczny zachód i socjalistyczno-ludowy wschód. Zimna wojna omal nie przerodziła się w wojnę atomową ale potem nastąpiło swoiste odprężenie. Świat chyba zmęczył się tym ciągłym atomowym napięciem. Konflikt przeniósł się na inny poziom. Rząd dusz, ideologia i technologia. Symboliczną granicę podziału wyznaczał Mur Berliński. Ale podział sięgał znacznie dalej, począwszy od Cyfrowej Sieci zwanej na zachodzie Internetem. Aż po Księżyc, gdzie w znacznym oddaleniu od siebie zbudowane zostały bazy badawcze obu stron - Houston oraz Korolow. Każdy standard, każdy układ elektroniczny - wszystko miało swoją wschodnią i zachodnią wersję. Począwszy od częstotliwości sieci elektrycznej, poprzez układ metryczny po używane języki programowania. Technologicznie i ideologicznie rozpołowiony świat. Smutny stan, w którym nikt chyba nie wiedział, do czego dążymy. Byle osiągnąć więcej, szybciej i lepiej. Byle pokazać, że jesteśmy lepsi niż "oni".

Z rozmyślań wyrwało mnie skrzypienie otwieranych nieopodal drzwi. Nieoczekiwanie zakręciło mi się w głowie i przeszył mnie mocny ból brzucha. Zdałem sobie sprawę, że od rana nic nie jadłem. Emocje i towarzyszące mu wyrzuty adrenaliny najwyraźniej ustępowały i organizm zaczynał dopominać się o swoje. O ile wcześniej w ogóle o tym nie myślałem, teraz głód stał się niemożliwy do zniesienia. Przypomniałem sobie, że na parterze widziałem automat z batonami. Szybkie spojrzenie na zegarek. Za kilka, góra kilkanaście minut komisja zaprosi mnie i ogłosi wynik. Dla mnie to całe wieki w takim głodzie. Co robić?


blog comments powered by Disqus