Blog Kokosa

.NET i okolice, wydajność, architektura i wszystko inne

NAVIGATION - SEARCH

4Developers 2017 – wygraj bilet!

550_znapisem

Już za trochę ponad tydzień pojawię się w roli prelegenta (dwukrotnie) na 4Developers - interdyscyplinarnym Festiwalu Technologicznym, jak go określają organizatorzy.

4Developers wyrabia sobie markę naprawdę ważnego i cennego wydarzenia na polskiej mapie konferencji. Bardzo szerokie spektrum tematów (14 ścieżek!) i poziom prezentacji zachęciło w tym roku do udziału, z tego co wiem, już ponad 1500 osób! Wśród ścieżek aż dwie .NETowe i dwie architektoniczne, do tego Java, Ruby, PHP, GameDev, “soft skills”. A do tego jeszcze ścieżka ekspertów Bottega, klasa sama w sobie. O rumieńce przyprawia, że w tym roku i ja mam w tej ścieżce przyjemność się udzielić!

Ciekawym eksperymentem dla mnie będzie udział również jako support na standzie mojego pracodawcy – jeśli macie pytania odnośnie pracy w Banku Millennium to zapraszam do stanowiska Uśmiech

Teraz najważniejsze:

  • mam dla Was 15% zniżki na bilety z kodem: BLOGKOKOSA
  • mam konkurs – wygrać można jedną wejściówkę na to zacne wydarzenie!

Co trzeba zrobić żeby wygrać?

  1. Zapisać się na mój newsletter. Jego znaczenie będzie stopniowo wzrastać i pojawiać się będą na nim ciekawe treści więc warto tak czy inaczej!
  2. Nie znacie dnia ani godziny ale do końca tygodnia roześlę wszystkim pytanie konkursowe związane z – a jakże – pamięcią. Kto pierwszy udzieli mailowo poprawnej odpowiedzi – dostanie bilecik!

Niedzielnik Kokosa czyli Azure Logic Apps i Azure Functions

Właściwie odkąd założyłem bloga, chodził za mną temat zautomatyzowanych, cotygodniowych postów dotyczących najciekawszych treści, na które natknąłem się danego tygodnia w Internecie. Nadałem temu nazwę “Niedzielnik Kokosa” bo postanowiłem publikować je w niedzielę rano – doskonały moment na spokojne przejrzenie ciekawych treści. Ponieważ na co dzień mam zwyczaj odkładania ciekawych linków do Instapaper – źródło danych mam gotowe. Pozostawała tylko kwestia automatyzacji. Dość długo czaiłem się na serwisy pokroju IFTTT albo Zapier. Jednak z każdą kolejną próbą odbijałem się od nich, ponieważ potrzebna mi automatyzacja (choć prosta) nie wpisywała mi się w to co te serwisy oferują.

To czego potrzebuję to następującą sekwencję zdarzeń (wykonywaną cyklicznie, np. rano co niedzielę):

  1. Pobierz z mojego konta Instapaper linki zapamiętane przeze mnie w ciągu ostatnich 7 dni – maksymalnie 10
  2. Opublikuj na blogu post zgodnie z pewnym szablonem, wypisującym te linki
  3. Opublikuj na Twitterze i stronie Facebooka informację o nowym poście
  4. Idealnie – poinformuj mnie mailem, że się udało

Funkcjonalność taką udało mi się w bardzo przyjemny i szybki sposób zaimplementować ostatnio za pomocą kombinacji dwóch świetnych usług Azure: Więcej...

BoilingFrogs 2017 - konkurs!

logo_medium

TL;DR; Na BoilingFrogs 2017 być warto. Pod koniec artykułu ogłoszenie konkursu na darmową wejściówkę.

Są takie konferencje, na których naprawdę warto być. Taki wybór jest co prawda zawsze subiektywny. Ja ogromny sentyment czuję do dość nowego dziecka na polskiej scenie konferencji - BoilingFrogs odbywającej się we Wrocławiu, w tym roku po raz drugi. I wróżę tej konferencji świetlaną przyszłość, jeśli tylko organizatorzy utrzymają obrany kurs. Zwróciła wtedy moją uwagę dziwna nazwa, której sensu nie rozumiałem. Więcej...

Inny, wspaniały świat - odcinek II

Każdy odcinek stawia bohatera Mirka przed wyborem, którego dokonujesz Ty Czytelniku. Ja na podstawie głosowania piszę kontynuację fabuły - około 400 słów by nie było za długo, by było granularnie. Zobaczymy gdzie nas to zaprowadzi! Zapraszam do wspólnej zabawy. Poprzedni odcinek.

Odcinek II

Solidne dębowe drzwi otwierały się bardzo powoli. Ich ruch wydawał się majestatyczny, a powietrze wokół nich dziwnie gęste. Tak jakby oglądać film w zwolnionym tempie. Głowa pulsowała niemiłosiernie. To nie mogło się inaczej skończyć. Mogłem wczoraj wrócić do domu, odpocząć, pouczyć się co nieco. Ale pomysł wstąpienia "na jednego" wydawał się taki kuszący. Kto mógł przewidzieć, że wychodząc z baru - z solidnym postanowieniem wyspania się - spotkam kolegę z podstawówki. Jest tramwajarzem w Miejskich Zakładach Komunikacyjnych. Jeździ codziennie na tej samej trasie z Bródna, przez most Gomułki do Bemowa. Codziennie osiem godzin bezrefleksyjnego jeżdżenia po tych samych torach, na tej samej linii od dwóch lat. Właśnie dostał przydział na zakładowe mieszkanie na Mokotowie. Żona, dwójka dzieci. Wyglądał na przyzwyczajonego do szarości swojego życia, idealnie komponującego się z szarością tego miasta. I po co mi te lata studiów, kolejne lata praktyki? Może trzeba było jeździć tramwajami? Przypomniałem sobie, że faktycznie zawsze lubił tramwaje, już od podstawówki.

 - Czy Pan mnie słyszy?

Proste pytanie przywołało mnie do rzeczywistości. Spotkałem się wzrokiem z lekko zniecierpliwionym spojrzeniem przewodniczącej Komisji Egzaminacyjnej. Oczy całej komisji utkwione we mnie. Uświadomiłem sobie gdzie i po co się znajduję. I choć głowa pękała, a za szklankę wody dałbym się pokroić, powoli sformułowałem najbardziej skomplikowane zdanie, na jakie było mnie stać:

 - Tak.

 - Doskonale - kontynuowała przewodnicząca - witamy serdecznie na Państwowym Egzaminie Zawodowym upoważniającym do uzyskania Licencji Zawodowej Informatyka.

Skinąłem bezwiednie głową, co z pewnością nie wchodziło w poczet dobrych manier w takiej sytuacji. Zanim jednak zdążyłem wyartykułować cokolwiek, czym mógłbym poprawić wrażenie, pani przewodnicząca kontynuowała:

 - Posiadanie Licencji Zawodowej Informatyka jest ogromnym zaszczytem. My, cała Polska Rzeczpospolita Ludowa, pokładamy ogromne nadzieje w patriotach, którzy w imię żywotnych interesów naszego państwa i narodu pracować będą nad nowymi technologiami. Wszyscy czekamy na Wasz patriotyzm czynu, wyrażający się coraz lepszą jakością pracy, wytrwałością i produktywnością. Współczesny świat jest oparty na technologiach komputerowych. Cały blok wschodni jest potęgą cyfrową właśnie dzięki ludziom takim, jakim Pan może się kiedyś stać. Stojąc tu dziś przed nami jest Pan na dobrej ku temu drodze.

Potok słów wypowiadanych przez bezimienną panią przewodniczącą działał usypiająco. Tramwajarz, to całkiem dobry zawód. W sumie też lubię tramwaje. Nie da się nigdzie przez przypadek skręcić...

- ... dlatego przejdziemy teraz do właściwej części Egzaminu. Czy jest Pan gotowy?

- Oczywiście - odpowiedziałem, wracając powoli wzrokiem ku spojrzeniu przewodniczącej.

- Doskonale - odrzekła, lekko poprawiając się na krześle. 

Przysiągłbym, że przez chwilę zauważyłem w niej nutkę zainteresowania. Czyżby to jej ulubiony moment, to napięcie tuż przed tym, czy okaże się mieć do czynienia z kompletnym debilem czy geniuszem?

- Proszę zatem powiedzieć kilka słów o sobie.

Nie wiedziałem co powiedzieć. Wolałbym być zapytany o transformatę Fouriera albo historię doskonałych komputerów K-202. Ale na tak otwarte pytanie moja głowa nie była gotowa. Powoli jednak zmusiłem się i zacząłem bez specjalnego przekonania:

- Mirosław Karp, lat 26, urodzony i zamieszkały w Warszawie. Odkąd pamiętam interesowałem się matematyką i kalkulatorami. Po ukończeniu liceum im. o profilu matematycznym postanowiłem obrać karierę informatyka. W wieku 15 lat wraz z ojcem...

Nagle poczułem, jakbym dostał obuchem w głowę. Przeszły mnie dreszcze na myśl o tym, co chciałem przed chwilą bezwiednie powiedzieć. Czy moja roczna wizyta w USA może mieć wpływ na wynik egzaminu i nastawienie komisji? Czy komisja wie o niej "ze stosownych źródeł"? Jeśli wie, a ja nic nie powiem - nie zostanie to dobrze odebrane. A jeśli nie wie, to bez sensu się z tym wyrywać. Czemu wcześniej o tym nie pomyślałem!


Podsumowanie roku 2016

Podsumowania roku 2016 sypią się jak grzyby po deszczu więc ja również kontynuuję tradycję, którą u siebie zapoczątkowałem w zeszłym roku. Co zatem jest tu do napisania o mojej "IT-twarzy"? O ile rok 2015 podsumowałem jako "uruchomiłem się", to rok 2016 podsumować mogę jako "rozwinąłem się". Działo się, oj dużo się działo! Choć nie wszystko się udało, dlatego obok sekcji "sukcesy" dodałem sekcję o "porażkach".

Więcej...

Ile inwestujesz w siebie?


Tytułowe pytanie jest być może kontrowersyjne. Wszystko rozbija się o to, czy w ogóle, jako programiści, powinniśmy specjalnie w siebie inwestować? Mam tu na myśli aspekt czysto zawodowy, czyli rozwój umiejętności, zdobywanie wiedzy itd. itp. Spotkałem dwie skrajne szkoły oraz całe spektrum poglądów "pomiędzy". Jedna szkoła twierdzi, że inwestować w siebie specjalnie nie trzeba. To co wykonujemy pomiędzy przysłowiową 9 a 17 w pracy powinni wystarczyć - częścią pracy powinno być douczanie, wynikające ze stawania przed nowymi wyzwaniami. Po pracy - luz, blues i odpoczynek. Druga szkoła twierdzi, że technologia zmienia się tak szybko, że to nie wystarczy. Trzeba non stop gonić króliczka, dokształcać się, czytać, słuchać, non stop robić coś dodatkowo poza pracą bo inaczej wypadniemy z obiegu. Więcej...


Jak idzie pisanie książki?


Wiele osób wie o moim "projekcie książka". Tytułowe pytanie słyszę bardzo często. Tak, tak, mówię o Tobie i o Tobie i o Tobie.. ;) To bardzo fajne, miłe i motywujące. Odpowiadałem więc i odpowiadam na to pytanie osobiście już setki razy. Pomyślałem, że odpowiem też publicznie, w paru słowach. Dzięki temu odpowiedź może być pełniejsza i bardziej uporządkowana. A zatem odpowiadam :) Więcej...


.NET Developer Days 2016 - wywiad

Pisałem, organizowałem konkurs, aż w końcu konferencja .NET Developer Days 2016 stała się faktem. Mi się osobiście podobała. Dużo "mięsa" o .NET i C#, profil zdedydowanie bardziej techniczny niż w zeszłym roku. Warsztaty z Tedem Newardem, które odbyły się dzień wcześniej też mi się podobały. Choć spodziewałem się więcej ale może po prostu za dużo już w tym siedzę, żeby dać się łatwo zaskoczyć. W każdym razie możliwość wymiany choćby kilku zdań z nim czy Jonem Skeetem to atrakcja sama w sobie. Najmilej zaś wspominam dużo lepsze after-party niż w zeszłym roku, w tym samym miejscu co sama konferencja. Mnóstwo okazji do ciekawych rozmów!

Ja natomiast chcąc jakoś zamknąć moją współpracę z organizatorami, poprosiłem o wywiad z "dyrektorem naczelnym" tego zamieszania - Maciejem Pileckim. Zapraszam do lektury! Więcej...

Tajemnice CLR - jak działa GetType()

Wstęp: Jeśli jeszcze nie bywacie na devspl.slack.com to zdecydowanie polecam. Z obecnie istniejących tam 175 kanałów na pewno wybierzecie coś dla siebie. Ja zaglądam regularnie na kilka, w tym na kanał #dotnet. A tam czasem pojawiają się naprawdę ciekawe pytania! Co najmniej dwa zainspirowały mnie na tyle, że postanowiłem zainicjować nową serię pt. Tajemnice CLR. Odpowiedzi na ciekawe pytania i rozterki, na jakie się natknę. Jeśli macie pomysły - pytajcie! Czy to tu, czy na wspomnianym Slacku. Wchodzić z odpowiedziami będziemy głęboko, nie będzie tu żadnego ciu ciu babciu.

Dziś pierwsze pytanie, które zadała Angelika Piątkowska:

Jak tak naprawdę działa GetType()?

Rozszerzając to pytanie: Skąd obiekt wie jakiego jest typu? Czy to wie kompilator czy runtime? Jak się do tego ma CLR? Czy z faktu, że C# jest statycznie i silnie typowany wynika, że wywołania metody GetType() tak naprawdę nie istnieją i kompilator może je zastąpić odpowiednim wynikiem już w trakcie kompilacji? Więcej...

Poznań Game Arena i Game Industry Conference


Odbyłem w ostatni weekend wraz ze studiem MythicOwl gościnnie podróż na naprawdę spore wydarzenie jakim są poznańskie targi gier komputerowych - Poznań Game Arena. I choć byłem kiedyś zapalonym graczem, były to drugie targi tego typu w moim życiu. Pierwsze to była Gambleriada wiele, wiele lat temu, ktoś to jeszcze pamięta? I choć nie gram już regularnie, właściwie nie gram wcale, to gdzieś tam w głębi serca siedzi ten dzieciak, który pograłby w coś fajnego. No i geek, który nadal się interesuje kartami graficznymi i tym co obecnie da się z nich wyciągnąć w grach. Oraz nieustannie planuje napisać jakąś własną gierkę i zarobić na niej miliony - kto tak nie ma?! Dlatego z bardzo dużym zainteresowaniem skorzystałem z okazji by zobaczyć jak takie PGA wygląda. Co więcej, od lat wraz z targami odbywa się równolegle gamedevowa konferencja więc przy okazji miałem nadzieję posłuchać czegoś ciekawego, co może mnie zainspiruje. Zapraszam na krótki spis przemyśleń, bardziej niż relację jako taką.

Zainteresowało mnie najbardziej jak tak naprawdę obecnie wygląda gamedev z punktu widzenia developera. To co udało mi się wywnioskować na towarzyszącej targom konferencji Game Industry Conference, to że obecnie gry pisze się w specyficzny sposób. Mówię tu o małych studiach, robiących gry mobilne, indie games itp. Ze względu na ogrom podaży, nikt nigdy nie wie czy gra "zaskoczy". I by sprawdzić czy się będzie sprzedawać, jedyne co można zrobić to... zacząć ją sprzedawać. Jak nie "zaskoczy", to projekt jest dość szybko porzucany, bez przedłużających się prób poprawienia pomysłu. Takie szybkie prototypowanie. Np. studio mające kilkanaście osób pracuje równolegle nad trzema tytułami w zespołach grafik + developer + managier. Również w trakcie prac nad grą często protypują, sprawdzają różne pomysły, porzucają je itd. Podoba mi się takie "zwinne" podejście!

W ogóle gamedev to taki całkiem inny, równoległy świat. Widzę takie samo zaangażowanie i ilość wiedzy jak w świecie konferencji .NET & craftmanship na których się pojawiam, tylko temat inny :) 

VR który najbardziej mnie interesuje na razie jest trochę w powijakach. Obecny głównie na stoiskach indie. Mainstream jeszcze jakby nie za bardzo. Co do sprzętu to dało się odczuć bardzo duże zainteresowanie Playstation VR. Co nie dziwi, ze względu na cenę to pierwszy sprzęt "dla Kowalskiego". Niestety ze względu na kolejki nie udało mi się tym pobawić. Sporo też było HTC Vive i trochę mniej ostatecznej wersji Oculus Rift. Osobiście mam już pomysł na pewną "grę" pod te zabawki, ale to odleglejsze plany.

W gamdevie (takie odniosłem wrażenie) rządzi Unity oraz Unreal Engine. To pierwsze mnie cieszy bo to ważny akcent .NETowy. Przedstawiciele byli na targach, porozmawiałem nawet z nimi chwilę o internalsach silnika ale rozmowa dość szybko wkroczyła na poziom przekraczający wiedzę osób ze stoiska więc... dostałem wizytówkę z prośbą by dopytać mailowo. 

Co do samych targów, to oczywiście rzucał się w oczy ogrom ilości dzieciaków, w których widziałem siebie sprzed lat 20tu. Rozpalone oczy w poszukiwaniu gier, gadżetów i konkursów. Kurczowo trzymane zdobycze. Ale też poczułem, że się w tym aspekcie zestarzałem (e.. dojrzałem). Myślałem, że to nigdy nie nastąpi ale już nie jestem młodzieżą! Zaczynam nie kumać niektórych ich zachowań, memów, pomysłów. No ale może to i dobrze. Same gry też juz zdecydowanie tak nie kręcą - swoją liczbę godzin i dni straconych na granie już odhaczyłem! Ale... Civilization VI (love). Moja nieustanna słabość do tej serii powróciła ze zdwojoną siłą, już po kilku rozegranych turach. Oj kupię! Ale po książce...